W PL jest to samo, dlatego co roku wydajemy grube pieniądze na łatanie dziur zamiast zrobić coś raz a dobrze, żeby posłużyło kilkanaście kilkadziesiąt lat. Pozdrawiam. Odpowiedz anonim135 (*.*.65.135) 2016-10-15 10:12:05 +6
Dziur w mieście jest tyle, że na załatanie zgłoszonej wyrwy będzie trzeba czekać nawet kilka dni. To nie dziury to kratery. W Łodzi na drogach jest tragedia! Data utworzenia: 7 stycznia
761 views, 10 likes, 0 loves, 9 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Piotr Zieliński Radny Rady Miasta Dąbrowa Górnicza:
Łatwiej chyba byłoby wymienić, która ulica nie wymaga napraw, a nie licytować się, która droga jest w najgorszym stanie. Burmistrz podjął decyzję odnośnie łatania dziur – informuje Józef Barnaś, wiceburmistrz Malborka. ZOBACZ TEŻ: Mieszkańcy ul. Chopina w Malborku mają dość dziur w drodze.
W tej sprawie niejednokrotnie interweniowali mieszkańcy, którzy zaznaczają, że doraźne łatanie . Wieluń pogoda: Tragedia na drodze - nie żyje 15-latka;
Jak uda mi się znaleźć filmiki z kamerki samochodowej, jeśli jeszcze są to wrzucę jak to wygląda w Włoszech oraz Belgii prawie identycznie i to nie na drodze osiedlowej. - Niestety zimą nie działają otaczarnie , produkujące asfalt, więc służba drogowa korzysta z gotowych mieszanek asfaltowych, przechowywanych w zafoliowanych workach.
42RYrRg. Takich i podobnych dziur tylko na odcinku około 4km Aneta Kizler naliczyła aż 195. Na większości dróg powiatu górowskiego zakończyły się remonty cząstkowe, czyli po prostu tzw. łatanie dziur. Efekt prac, delikatnie rzecz ujmując, nie budzi powszechnego entuzjazmu. Zwłaszcza wśród mieszkańców gminy Niechlów. Aneta Kizler z Wioski, inicjatorka petycji do starosty górowskiego w sprawie pilnego remontu dróg, mówi wprost: „Jestem głęboko rozczarowana”. Przypomnijmy, że ponad dwa miesiące temu Aneta Kizler dostarczyła do górowskiego starostwa petycję z podpisem ponad tysiąca dwustu mieszkańców domagających się pilnego zajęcia sprawą modernizacją dróg powiatu górowskiego. Pismo adresowane było do starosty Piotra Wołowicza, ale nowo wybrany szef powiatu Kazimierz Bogucki nie pozostał wobec niego obojętny. Spotkał się z inicjatorką petycji i obiecał działać. Na początek sprawie pomóc miał zdecydowanie większy niż wcześniej nadzór nad remontami cząstkowymi dróg. – Podjąłem decyzję o tym, by naprawę dróg nadzorował inspektor nadzoru inwestorskiego z zakresu branży drogowej. Samochody wykorzystywane do wykonywania remontów będą ważone za pomocą wagi, po to by wiedzieć, czy ilość wybudowanego materiału jest taka, jaką zamówiliśmy. Emulsję drogową zamierzam zbadać za pomocą akredytowanego laboratorium, które sprawdzi właściwości zastosowanej emulsji, dodatkowo pojazdy wyposażymy w system GPS, po to, żeby mieć wiedzę, czy poruszają się na odcinkach wskazanych – napisał wówczas w odpowiedzi do mieszkańców starosta Kazimierz Bogucki. Dziury były i… są nadal – Remonty cząstkowe zaczęły się od dróg powiatowych w gminie Wąsosz. Z tego, co wiem, tam zostały dobrze wykonane i mieszkańcy są zadowoleni. Niestety, im dalej postępowały prace, tym było gorzej. Mam wrażenie, że zabrakło pieniędzy na dobry materiał do wypełniania ubytków. W gminie Niechlów, gdzie remonty cząstkowe prowadzone były na samym końcu, efekt prac rozczarowuje – ocenia Aneta Kizler. Inicjatorka petycji dodaje, że tylko na drodze z Witoszyc do Wioski, czyli na odcinku wynoszącym około 4 km, naliczyła aż 195 dziur! – Niektóre z nich są, bo nie zostały w ogóle załatane, inne powstały już po łataniu, które na tym odcinku robiono akurat w deszczu! Wiem, bo sama to widziałam – oburza się A. Kizler. – Zdenerwowałam się i pozaznaczałam je wszystkie sprayem. Łatanie już nie wystarczy – Osobiście pojechałem tam wraz z wykonawcą, inspektorem nadzoru i urzędnikami ze starostwa, przyjrzeliśmy się tej drodze. Nie odebraliśmy inwestycji. Wykonawca musi nanieść poprawki – zapewnia Grzegorz Kordiak, wicestarosta górowski, nadzorujący remont dróg powiatowych. Wicestarosta zaznacza, że stan tej drogi – w związku z wieloletnimi zaniedbaniami – jest po prostu fatalny. – Do tego w wielu miejscach ma ona zbyt wysokie pobocza. Po każdych opadach duża część wody pozostaje na nawierzchni i rozpycha ją powodując kolejne ubytki. Wystarczy kilka deszczowych dni i niemal od razu pojawiają się nowe dziury – tłumaczy wicestarosta. Grzegorz Kordiak przyznaje, że na drodze Witoszyce-Wioska-Siciny, podobnie jak wielu innym traktom powiatu górowskiego, potrzebna jest przebudowa. Remonty cząstkowe nie przynoszą pożądanej poprawy. – W starostwie zastaliśmy przygotowaną dokumentację na modernizację drogi powiatowej Witoszyce-Wioska-Siciny. Wykorzystaliśmy ją i jeszcze w kwietniu złożyliśmy wniosek o dofinansowanie tej inwestycji w ramach rządowego Funduszu Dróg Samorządowych. Czekamy na ogłoszenie wyników – mówi G. Kordiak. – Niestety, bez tego wsparcia nie przeprowadzimy remontu, bo w budżecie powiatu po prostu nie ma na to pieniędzy. Część mieszkańców narzeka na efekt remontów cząstkowych, jakie przeprowadzono w powiecie górowskim. Fot. Archiwum Anna Machowska
Materiały prasowe / Dziury w drogach, nazywane także przełomami zimowymi to przedwiosenny krajobraz większości polskich dróg. Takich miejsc nie brakuje również na drogach w regionie. Jak wskazuje Urząd Miasta w Rybniku, Rybnickie Służby Komunalne reagują na bieżąco na zgłoszenia o ubytkach w nawierzchniach asfaltowych i - o ile tylko pozwala na to pogoda - prowadzone są cząstkowe remonty i uzupełnianie powstałych w drodze dziur. - W sezonie zimowym, w krótkich okresach bez opadów śniegu dokonywaliśmy uzupełniania ubytków masą asfaltobetonową używaną na zimno, którą można stosować w temperaturach do -5 – mówi Przemysław Grycman, dyrektor Rybnickich Służb Komunalnych. - Bezpośrednio po ustaniu okresu mrozów, kiedy można już było uruchomić recykler do asfaltu, skorzystaliśmy z tej możliwości i od dwóch tygodni prowadzimy remonty masą na gorąco, odzyskiwaną z gruzu asfaltowego przy pomocy tego urządzenia – dodaje. We wtorek 2 marca, rybniccy drogowcy po raz pierwszy pobrali masę asfaltową z otaczarni, której praca także uzależniona jest pogody – otaczarnia nie może pracować kiedy temperatura spada poniżej zera. - Korzystamy z każdej możliwości uzyskania materiału służącego do przeprowadzenia remontów nawierzchni i kierujemy do tego maksymalną ilość brygad roboczych, by jak najszybciej usunąć tak uciążliwe dla kierowców ubytki – zapewnia dyrektor Grycman. Kierowcy narzekają na drogowców, a drogowcy mówią, że robią co mogą. Dziur jest jednak sporo. Niektóre drogi czekają na chociażby cząstkowy remont, co uzależnione jest jednak od kategorii drogi. - W ustalaniu kolejności wykonywania prac na poszczególnych ulicach brana jest pod uwagę kategoria drogi i ilość przemieszczających się nią pojazdów. Pierwszeństwo w remontach mają oczywiście główne ciągi komunikacyjne i drogi w centrum, z których korzysta najwięcej użytkowników. Codziennie jednak przynajmniej dwie brygady zajmują się uzupełnianiem ubytków na drogach dojazdowych, osiedlowych i innych równie ważnych dla mieszkańców naszego miasta i innych użytkowników - wskazuje Agnieszka Skupień, rzecznik prasowy rybnickiego magistratu. Jak radzą sobie Rybnickie Służby Komunalne? To możecie zauważyć na drogach. My przedstawiamy wam kilka informacji w postaci liczb. masą asfaltową na zimno, w okresie od połowy listopada 2020 do połowy lutego 2021, uzupełniono około 370 m2 ubytków, masą przetwarzaną w recyklerze, w okresie ostatnich dwóch tygodni, uzupełniono około 1 500 m2 ubytków, od 2 marca br. prowadzone są remonty przy pomocy masy asfaltowej wytwarzanej w otaczarni, w sile 4 brygad dziennie (dwie na I zmianie, dwie na II zmianie), od 1 marca br. frezowana jest odcinkowo nawierzchnia w ciągu ul. Hetmańskiej - jej stan po okresie zimowym nie nadawał się do remontu cząstkowego ze względu na mnogość ubytków. Planowane jest, niezależnie od dokonywanych remontów cząstkowych, wykonanie tam nakładki asfaltowej na wyfrezowanych odcinkach w dniach od 3 do 5 marca br. Wszelkie ubytki w nawierzchni drogowej, można zgłaszać do RSK. Galeria
1/13 Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze Przesuń zdjęcie palcem Następne Niecodzienny sposób na łatanie dziur w Poznaniu. Jedna z mieszkanek ul. Marii Wicherkiewicz zwróciła uwagę, że dziury w drodze gruntowej zostały załatane asfaltem. Zapytała Radę Osiedla Podolany, czy to jest jakaś nowa technika, którą stosuje miasto. Radni otrzymali informację z Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu, że "jest to tymczasowe układanie masy na zimno, aby zapewnić przejezdność tymczasową mieszkańcom. I to można podawać publicznie". Zobacz efekt prac. Przejdź dalej --->
W Łodzi rozpoczęło się łatanie dziur w jezdniach. Naprawą dróg zajmą się cztery firmy. Zarząd Dróg i Transportu wytypował ulice w najgorszym stanie. Prace na tych drogach już się zaczęły. Powstał także spis ulic, które będą naprawiane w najbliższym czasie. - Wybrane zostały cztery firmy, które zajmą się łataniem dziur. Mogą przerobić tysiąc ton masy bitumicznej. W tym roku na naprawę jezdni przeznaczyliśmy 4 mln zł, czyli tyle samo, co w ubiegłych latach. W okresie zimowym dziury będą łatane na zimno. To gorszy sposób doraźnego zalania dziur masą bitumiczną. Wiosną, gdy będzie ciepło, wprowadzona będzie metoda na gorąco. Wtedy wycinane będą fragmenty asfaltu, które zostaną zalane bardziej trwałą masą - mówi Maciej Sobieraj, zastępca dyrektora w asfalcie zostały już naprawione na ul. Puszkina, Transmisyjnej, Przybyszewskiego, Gajcego, Tuwima, Wysokiej, Dowborczyków, Bednarskiej, Zarzewskiej, Śląskiej, Leczniczej, Kilińskiego i Podmiejskiej. Na liście ulic, które będą naprawiane w najbliższym czasie, są: Pryncypalna, Kolumny, Kotoniarska, św. Wojciecha, Traktorowa i św. Teresy od Dzieciątka Jezus. - Patrolujemy miasto i dopisujemy kolejne ulice do listy - mówi Maciej Sobieraj. - Czekamy na zgłoszenia od łodzian. Gdy pojawi się szczelina w nawierzchni drogi, to wpłynie do niej woda i zamarznie. Wyrwa w jezdni może zrobić się z dnia na mogą zgłaszać niebezpieczne wyrwy w asfalcie pod adresem mejlowym: [email protected]- W najgorszym stanie są ulice bez podbudowy, albo tam, gdzie asfalt był wylany na bruk - dodaje Tomasz Andrzejewski, rzecznik ZDiT. - Inwestycje drogowe spowodowały, że coraz mniej pieniędzy musimy wydawać na łatanie dziur i coraz mniej masy bitumicznej trzeba do nich wlewać. Tę tendencję obserwujemy od 2014 r. Kierowcy, którzy uszkodzili pojazdy na dziurach, nie muszą już martwić się o odszkodowania. Miasto zawarło umowę z Towarzystwem Ubezpieczeń Wzajemnych na ubezpieczenie takich szkód. W ubiegłym roku miasto nie miało zawartej umowy na oszacowanie szkód poniżej 2 tys. zł. Kierowcy zgłosili ponad tysiąc takich przypadków i musieli długo czekać na ofertyMateriały promocyjne partnera
18 kwietnia br. weszła w życie ustawa dotycząca budowy drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską, w skrócie specustawa w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej. To kolejny przejaw znanego trendu polegającego na uchwalaniu specustaw na potrzeby konkretnych megainwestycji rządowych. Specustawy stanowią „wyrwę” w systemie prawa i są z tego powodu krytykowane pomimo ich oczywistych zalet w sferze praktycznej. Choć rząd wielokrotnie obiecywał rezygnację z tego instrumentu, to w przypadku kluczowych projektów inwestycyjnych regularnie sięga po sprawdzoną choć kontrowersyjną metodę regulacji. Specustawa jest „dobra na wszystko”Przyjęta w ostatnich latach metoda „usprawniania” procesu inwestycyjnego w drodze uchwalania kolejnych specustaw dla wybranych rodzajów inwestycji jest powszechnie krytykowana, mimo iż specustawy rzeczywiście umożliwiają znaczne skrócenie okresu przygotowania i realizacji inwestycji. Powodem krytyki jest przede wszystkim fakt, że specustawy pomijają etap planistyczny, umożliwiając realizację inwestycji z pominięciem ustaleń planów miejscowych, a często nawet wbrew ich postanowieniom. W obecnym systemie prawnym funkcjonuje kilkanaście branżowych specustaw, będących swoistą odpowiedzią ustawodawcy na niewydolność przepisów ogólnych regulujących ramy prawne prowadzenia inwestycji w celu publicznego zamiast specustawNadzieję na gruntowne uporządkowanie i ujednolicenie stanu prawnego dotyczącego przygotowania i realizacji kluczowych inwestycji niesie ze sobą opublikowany w zeszłym roku projekt Kodeksu urbanistyczno-budowlanego (KUB). Projektowana ustawa uchyla wszystkie dotychczas uchwalone specustawy, wprowadzając w zamian ujednolicony tryb postępowania w zakresie planowania i lokalizacji tzw. „inwestycji celu publicznego” (ICP). ICP to zgodnie z definicją zawartą w KUB „inwestycja realizująca cel publiczny wraz z obiektami i urządzeniami budowlanymi oraz urządzeniami niezbędnymi do jej uruchomienia i prawidłowej eksploatacji”. KUB wprowadza podział ICP na trzy klasy inwestycyjne. Do ICP klasy I, tzw. „inwestycji strategicznych”, należą linie kolejowe, drogi krajowe i wojewódzkie, lotniska do użytku publicznego, obiekty służące zapewnieniu obronności państwa, ochrony granicy państwowej lub bezpieczeństwa publicznego, gazociągi wysokiego ciśnienia czy sieci przesyłowe i dystrybucyjne energii elektrycznej o określonym napięciu. ICP klasy II to droga publiczna kategorii gminnej i powiatowej i linia tramwajowa, natomiast ICP klasy III stanowią wszystkie inwestycje o nieliniowym charakterze inne, niż ICP klasy II. Nowe porządkiJako podstawę rozmieszczania ICP zakłada się ideę zrównoważonego rozwoju i potrzebę zapewnienia ładu przestrzennego, dzięki tworzeniu tzw. „korytarzy inwestycyjnych”, w których znajdować się będzie kilka korespondujących ze sobą ICP. „Korytarze inwestycyjne” mają ułatwić gminom podejmowanie właściwych decyzji o rozwoju przestrzennym, wyznaczających obszary nowej urbanizacji. Lokalizacja ICP ma następować w planie miejscowym (fakultatywnie dla inwestycji strategicznych oraz ICP klasy II, obligatoryjnie dla klasy III), decyzji środowiskowo-lokalizacyjnej albo decyzji zintegrowanej (wariant ten możliwy jest tylko dla inwestycji strategicznych oraz ICP klasy II, po spełnieniu odpowiednich warunków). Rozwiązania eliminowałyby możliwość pominięcia etapu planistycznego, jak dzieje się to obecnie za sprawą specustaw, ale jednocześnie usprawniłyby proces inwestycyjny na każdym gdzie jesteś?Ogłoszony pod koniec września ubiegłego roku projekt KUB utknął na długie miesiące w zacisznych gabinetach ministerstwa infrastruktury i budownictwa. Mimo wielkich nadziei i sporego zainteresowania mediów nową inicjatywą legislacyjną prace nad projektem KUB zatrzymały się na etapie konsultacji publicznych. Równocześnie karawana ze specustawami jedzie dalej i to pomimo jednoznacznych deklaracji resortu infrastruktury na temat planowanej rezygnacji z uchwalania nowych specustaw a także negatywnego stanowiska tego resortu wobec najnowszych projektów specustaw przygotowanych przez ministerstwo gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, tj. specustawy w sprawie przekopu przez Mierzeję Wiślaną oraz specustawy dotyczącej modernizacji toru wodnego Szczecin-Świnoujście. Pierwsza z nich właśnie weszła w życie, a druga kilka dni temu została uchwalona przez Sejm i przekazana do Senatu. Nie są to przykłady odosobnione: dla porządku należy wymienić tegoroczną nowelizację ustawy przesyłowej oraz poselski projekt specustawy o wspieraniu rozwoju budownictwa mieszkaniowego oraz inwestycji towarzyszących, mający niebawem wpłynąć do Sejmu. Można się także spodziewać kolejnych specustaw w związku z planowanymi przez rząd inwestycjami o charakterze strategicznym – budową Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz rozbudową portu w Gdańsku. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami resortu infrastruktury finalny projekt KUB (po uzgodnieniach międzyresortowych) powinien trafić do Sejmu w lipcu tego roku. Realność deklarowanego terminu budzi jednak pewne wątpliwości, biorąc pod uwagę, że wyznaczony przez resort „termin pośredni” na opublikowanie zmodyfikowanej (w wyniku konsultacji publicznych) wersji KUB w I kwartale br. nie został dotrzymany, a ministerstwo od dłuższego czasu nie informuje opinii publicznej o aktualnym stanie prac legislacyjnych. Opóźnia się także publikacja projektów przepisów wprowadzających KUB oraz ustaw okołokodeksowych, wyznaczona na kwiecień br. Obecna sytuacja zdaje się świadczyć o tym, że na poziomie rządowym ścierają się dwa stanowiska, czy lepiej w sposób jednolity uregulować tematykę inwestycji w nowym kompleksowym akcie prawnym (KUB) czy też działać punktowo i w zależności od bieżących potrzeb władzy wykonawczej uchwalać kolejne specustawy kosztem spójności całego systemu prawnego. Walka frakcyjna trwa a jej wynik pozostaje póki co nierozstrzygnięty, ze wskazaniem jednak na specustawy, których w ostatnim czasie przybyło. Mając na uwadze przejrzystość i stabilność regulacji prawnych, pozostaje mieć nadzieję, że resort infrastruktury weźmie górę w tym sporze i przyspieszy prace legislacyjne nad KUB, który zdąży wejść w życie, zanim zostaną uchwalone projektowane obecnie specustawy. Być może okaże się wówczas, że dzięki uchwaleniu KUB cały system prawny stał się bardziej elastyczny, a nowe specustawy nie są już potrzebne, aby sprawnie przygotować i zrealizować duże inwestycje w Polsce. Autorzy: Jerzy Sawicki, senior associate w Praktyce Infrastruktury i Energetyki kancelarii Domański Zakrzewski Palinka,Weronika Sawik, associate w Praktyce Infrastruktury i Energetyki kancelarii Domański Zakrzewski Palinka
łatanie dziur w drodze